Menu

dzień za dniem

to lubię

guciob

To lubię. Ustawiłem sobie zmiany tak, że pójdę i na mecz z Arką w ramach Superpucharu Polski i na mecz z Mariehamn w ramach eliminacji Ligi Mistrzów. Trochę będzie z tym kombinowania, ale nie ma co narzekać. Chyba, że na to wczesne wstawanie, bo rano byłem nieprzytomny. Nie da się położyć wcześniej spać i zasnąć na już. A mecz o Superpuchar już w przyszłym tygodniu :).

nic nowego

guciob

O, proszę. Przypadkiem się dziś dowiedziałem, że ojciec dziesięć dni temu miał kolejny zawał. Czwarty, czy piąty w sumie. W zasadzie bez różnicy, skoro żaden nie był skuteczny. To i nikt mnie nie informował, bo i po co. Pytanie powinno raczej brzmieć, który następny będzie ostatnim? 

A poza tym wolny weekend, wczoraj lenistwo, odpoczynek i pierwszy finałowy mecz Centralnej Ligi Juniorów, gdzie wygraliśmy 4:1 z Pogonią. Dzisiaj za to robiłem za serwis sprzętu komputerowego, czyli rozkręciłem i wyczyściłem lapka, w dodatku po skręceniu wszystko działa jak należy. Nie będzie mi już za niedługo potrzebny, to się go pozbędę w jakiś normalny sposób. Ale do tego musi być sprawny i wyczyszczony.

Wieczorem idę wcześniej spać, bo rano pobudka o piątej. Pół Woli zamknięte przez budowę metra i remonty wiaduktów kolejowych, do tego wakacyjny rozkład i już się okazuje, że tak szybko i sprawnie nie dojadę, mimo że daleko nie mam. Na szczęście zawsze można jechać na około, o szóstej rano to i chłodniej będzie i gówniarzeria jeszcze śpi. 

Cały tydzień na rano, miła odmiana po trzech tygodniach z drugą zmianą.

na plus 2

guciob

Ależ popieprzony dzień dzisiaj w robocie był. Szedłem zadowolony po porannych sprawach urzędowych, po przyjściu cały dzień jakieś problemy, reklamacje, dyskusje, kłótnie, normalnie coś wisiało w powietrzu, bo wszyscy wariowali, aż momentami ciężko szło wytrzymać z klientami i mina mi zrzedła. A na sam koniec dnia dostałem podwyżkę, więc znów zmiana nastroju. Nie duża, ale w sumie głupio byłoby się z niej nie ucieszyć. 

na plus

guciob

Załatwiłem dzisiaj ostatecznie pewną urzędową sprawę, która ciągnęła się od 2015 roku, kilkanaście wymian pism, decyzje jakiś ważniaków i wreszcie koniec. Tym sposobem realizacja pewnych dawno opisanych planów weszła w etap końcowy. O czym pewnie jeszcze napiszę. 

losowanie

guciob

Europuchary nam dzisiaj losowali, czyli znak że nowy sezon wcale nie tak daleko :).
Na drodze do Ligi Mistrzów w kolejnym sezonie w drugiej rundzie kwalifikacji zagramy z mistrzem Finlandii, czyli IFK Mariehamn. Pierwszy mecz rozegrany zostanie 11 lub 12 lipca na wyjeździe, rewanż 18 lub 19 lipca w Warszawie. Mówić, że awans to obowiązek, to mało. Powinni przy okazji dostać porządny oklep, chociaż zawsze możemy pójść tropem innych polskich drużyn z lat wcześniejszych i przegrać z jakimiś pastuchami ;). A serio mówiąc, to nie widzę zagrożeń. Trafiliśmy całkiem nieźle, bez Bałkanów, czy innego Kaukazu. Piękna bałtycka wyspa w połowie drogi między Finlandią, a Szwecją. Ciekawsze drużyny będą w kolejnych rundach.

Lekko trafił też Lech. Zagrają w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej z macedońskim FK Pelister, by po ich ewentualnym przejściu zagrać ze zwycięzcą dwumeczu Haugesund (Norwegia) – Coleraine (Irlandia Północna). Czyli też na spokojnie i ewentualne schodki dopiero w IV rundzie.

Najgorzej trafiła póki co Jagiellonia, najpierw gruzińskie Dynamo Batumi, a później - ewentualnie - z azerską Qabalą, czyli drużyną która na spokojnie grała w grupie Ligi Europejskiej w dwóch ostatnich sezonach. Krótko mówiąc Jaga ma daleko i gwarantowany wp.erdol. Pytanie tylko w której rundzie ;).

Arka zaczyna eliminacje od III rundy, więc losowana będzie jakoś w połowie lipca zdaje się. 

A poza tym praca, a przed, czy po niech nic się nie dzieje, to znaczy oprócz zwyczajowych moich czynności, czyli pranie, prasowanie, zakupy co kilka dni i codzienne czytanie książki. I bardzo mi z tym dobrze :). Gdyby jeszcze nie trzeba było pracować, no ale bez tego nie miałbym za co wynająć pokoju, więc kółko się zamyka. 

W pracy uznali mi odwołanie i wpłynęła mi kasa z premii za maj. Nie dużo, ale wiadomo, że lepiej mieć niż nie mieć. Zwłaszcza, że gdyby tak jeszcze wpłynęła zwrotka z urzędu skarbowego, to może bym zainwestował w nowe okulary. Kiedyś już pisałem, że porysowałem sobie czymś szkła, że ciężko momentami przez nie patrzeć. Wrażenie, jakby ciągle były brudne/mokre. A tak może udałoby się dobrze zagospodarować nadwyżki finansowe.  Nad tym jeszcze pomyślę.

© dzień za dniem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci